
Tychy, dookoła kościoła p.w. Krzyża Świętego
Wielkanoc, 23. marca 2008, 6:13
Moja Wielkanoc rozpoczęła się pierwszy raz w życiu o 5:20. Wtedy trzeba było zerwać się z wyra, żeby zdążyć na jadący (jak zwykle) pięć minut za wcześnie autobus, w kierunku kościoła.
Rezurekcja w większości kościołów łączona jest obecnie z obrzędami Wigilii Paschalnej, czyli Wielkiej Soboty. Dlatego też proboszcz, ks. Krzysztof Anczok, na koniec półtoragodzinnej Mszy Św., przepraszał parafian, że zmusił ich do takiego poświęcenia i mimo wszystko kazał przyjść na punkt szóstą rano.
My, chrześcijanie, faktycznie mamy na głowie taki stos poświęceń, że aż się człowiek skręca jak ruski termos...
(Kubica drugi w GP Malezji! Oglądałem od 7:45:)
Cudne zdjęcie. Wesołego!
OdpowiedzUsuńmam nieodparte wrażenie że znam owego ministranta na zdjęciu... cóż może się mylę...
OdpowiedzUsuńByć może, być może. Nad Tobą podpisana przyznała się, iż to kuzyn jej:]
OdpowiedzUsuńjaki ten świat mały... :)
OdpowiedzUsuń