piątek, 4 kwietnia 2008

Dżipitu, trzy lata później


Tychy, Al. Jana Pawła II
środa, 2. kwietnia 2008, 21:51



- ...i nie będziesz mi tu biegał jak idiota - powiedział łysy, choć młody, postawny pan, strofując niesfornego synka. - To jest czas zadumy, wspominać trzeba, modlić się - dodał.
Obaj udawali się w kierunku Alei JP II.
Trzeci rok od śmierci polskiego papieża. Cośmy się nie naobiecywali, kiedy umierał. Że będziemy lepsi, że coś tam. Jak wyszło? Chyba - jak zwykle. Ale odpowiedź nie jest zupełnie oczywista, co może być drobnym powodem do radości. Bądź co bądź, Aleja Jana Pawła była w tym roku i tak całkiem pokaźnie zaludniona. Nie tak pokaźnie jednak jak w poprzednim.
Ktoś płakał. Cudownie czasem zobaczyć łzy.
Zabrakło policji, która przymknęłaby ruch na parę minut, ludzie nie dopychaliby się wzajemnie za barierę krawężnika. W stosunku do roku poprzedniego jest to zatem zmiana na minus.
Absencja proboszcza kościoła św. Benedykta i jego sprzętu nagłośnieniowego również była zauważalna. Tym razem ksiądz się postarał i nie przyszedł. Bogu dzięki.

Na fotografii - Izabela, w towarzystwie rodziców, zapala jeden z setek zniczy, które - ustawione gęsiego wzdłuż całej Alei Jana Pawła II - przypominają o rocznicy śmierci papieża.
Jak dumnie przyznał jej tata, przychodzą tutaj co roku.

3 komentarze:

  1. ludzi było zaskakująco wiele, jak na środek tygodnia,nieokrągłą rocznicę, smętną pogodę... ja byłam przed 21. na takim refleksyjnym spacerze. Policja była. i to nie jedno autko. Księdza ni hu-hu, ale to chyba lepiej...Cieszę się, że ludzie pamiętają... ale co pozostało z tych wszystkich pojednań i obietnic?!

    OdpowiedzUsuń
  2. właśnie, właśnie. nic.

    OdpowiedzUsuń