Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiara. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiara. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 4 kwietnia 2010

(...)

IMG_9422

Tychy, dookoła kościoła p.w. Krzyża Świętego
niedziela, 4. kwietnia 2010, 6:16

Niegodzien...

środa, 28 maja 2008

Chciałoby się


Tychy, ul. Narcyzów
Boże Ciało, 22. maja 2008, 10:11



Żeby nie było - że znam panaceum. Nie mam też na myśli konkretnych rozwiązań. Nie zamierzam w związku z tym nikogo pouczać, co rozumie się samo przez się (tak na wszelki wypadek wolałem wyrazić się jasno). Będzie dziś wyglądało, jakbym politykował i się mądrzył, ale to tylko bajka z morałem.

Ale. Przeglądałem foty z Bożego Ciała i przyszło mi do głowy, że przydałby się ktoś, kto przed Bożą trzódką postawi taki oto znak.
Znaczy się - przed trzódką to akurat nic trudnego. Słowa z ambony spływają wszak wartko i perliście.
Ale:
1. Trudniej zrobić to przed resztą braci pasterskiej, która najbardziej sprawia wrażenie, nomen omen, "niedzielnych kierowców" (że im rączką trzeba wskazać kierunek objazdu, nierzadko bardzo stanowczo).
2. Trzódka raz popędzona, tradycyjnym pędem owczym, zawrócić się nie da. Zatem postawić przed nią znak - owszem, łatwo, ale wymóc jego spostrzeżenie - syzyfowa robota.

Jak wspomniałem, gotowych rozwiązań nie mam. Stojąc na wycieraczce szkoły mędrców, potrafię na razie tylko marudzić, jak się coś złego napatoczy. Wejdę do jej przedsionka, kiedy nauczę się marudzić bardzo głośno.

A tymczasem wiem skądinąd, jak trzódki się nie nawróci (z kazań w Piekarach, podczas ostatniej Pielgrzymki Mężczyzn, oba cytaty za info.wiara.pl):

Abp Damian Zimoń, metropolita katowicki: - Trzeba się na nowo rozradować i zachwycić pięknem małżeńskiej wspólnoty, zawieranej wobec Boga. To naprawdę jest możliwe.
Och, cudownie, ach, wspaniale. Radość, zachwyt, wspólnota. Pitu, pitu, dajcie kitu. Brakuje tylko jeszcze czegoś w stylu "natenczas onegdaj". Księże biskupie, gadacie tak między sobą w kurii?

Abp Kazimierz Nycz, metropolita warszawski: - Przeróżne historie zapisaliście zapewne – drodzy bracia – na kartach waszych minionych lat. Ale jestem pewny, że jakie by one nie były, to nikt z was nie utracił do końca tego pięknego pragnienia wielkości.
Pragnienie wielkości nigdy nas nie opuści, księże biskupie! Co noc z żoną nad tym pracujemy, i czasem nawet wychodzi!

***

Morał: w pierwszy wiraż kościelnego wyjazdu z objazdu wejdziemy dopiero, jak polski pilot przestanie mówić po bengalsku do śląskiego kierowcy tego wesołego wózka.

Koniec bajki.

piątek, 4 kwietnia 2008

Dżipitu, trzy lata później


Tychy, Al. Jana Pawła II
środa, 2. kwietnia 2008, 21:51



- ...i nie będziesz mi tu biegał jak idiota - powiedział łysy, choć młody, postawny pan, strofując niesfornego synka. - To jest czas zadumy, wspominać trzeba, modlić się - dodał.
Obaj udawali się w kierunku Alei JP II.
Trzeci rok od śmierci polskiego papieża. Cośmy się nie naobiecywali, kiedy umierał. Że będziemy lepsi, że coś tam. Jak wyszło? Chyba - jak zwykle. Ale odpowiedź nie jest zupełnie oczywista, co może być drobnym powodem do radości. Bądź co bądź, Aleja Jana Pawła była w tym roku i tak całkiem pokaźnie zaludniona. Nie tak pokaźnie jednak jak w poprzednim.
Ktoś płakał. Cudownie czasem zobaczyć łzy.
Zabrakło policji, która przymknęłaby ruch na parę minut, ludzie nie dopychaliby się wzajemnie za barierę krawężnika. W stosunku do roku poprzedniego jest to zatem zmiana na minus.
Absencja proboszcza kościoła św. Benedykta i jego sprzętu nagłośnieniowego również była zauważalna. Tym razem ksiądz się postarał i nie przyszedł. Bogu dzięki.

Na fotografii - Izabela, w towarzystwie rodziców, zapala jeden z setek zniczy, które - ustawione gęsiego wzdłuż całej Alei Jana Pawła II - przypominają o rocznicy śmierci papieża.
Jak dumnie przyznał jej tata, przychodzą tutaj co roku.