sobota, 13 lutego 2010

LONDON STANSTED AIRPORT. At night

 

Lotnisko Londyn-Stansted
noc 11./12. lutego 2010

Jesteśmy tylko walizkami na dwóch nogach. Nasza godność, głód, pragnienie i sen to kwestie poza Regulaminem Przewozu.

niedziela, 29 listopada 2009

FASZYŚCI BE, KOMUNIŚCI – CACY

ANTIFA_8047

Granada, c/Reyes Católicos
19. listopada 2009, 20:20

Brzmi poważnie, choć nie powinno. Powaga jest bowiem ostatnim, co przychodzi mi do głowy, gdy przeglądam zdjęcia z 19. listopada. W okolicach 20. listopada przez Hiszpanię przetacza się co roku stado demonstracji, manifestacji, pikiet, wieców
i zgromadzeń – 20 XI to bowiem data śmierci faszystowskiego generała Francisco Franco, człowieka, który przez 39 lat rządził tym krajem.

Choć Generalissimus nie żyje od 34 lat, a Królestwo Hiszpanii od dawna jest członkiem UE, NATO i posiada superszybką kolej AVE – jego postać wciąż wydaje się w istotnym stopniu definiować postawy hiszpańskiego społeczeństwa. I nie przestaje budzić kontrowersji; mimo że dziś mówi się o rządach Franco nie inaczej niż jako o wyjątkowo brutalnej dyktaturze (zamordował więcej ludzi niż Mussolini w znacznie krótszym czasie), katastrofalnej dla kraju pod względami gospodarczymi, politycznymi i społecznymi – postać Generalissimusa wciąż przez niektórych uważana jest za uosobienie patriotyzmu. Wystarczy wspomnieć, że co roku 20 XI odprawiane są Msze Św. w intencji zmarłego Franco.

Niestety, w przeddzień tej daty byłem świadkiem manifestacji antyfaszystowskiej. Piszę “niestety”, bo w praktyce okazała się ona prawdziwą gratką dla – w znakomitej większości – ignorantów, którzy pod czerwonymi flagami z sierpem i młotem zapragnęli zamanifestować swój sprzeciw wobec dzisiejszego faszyzmu i rasizmu. Pomyślałem – wspaniale, faszyzm won, a komunizm mile widziany. Z polskiej perspektywy brzmi to groteskowo.

Można zrozumieć, że skrajna lewica pragnie mieć swój głos, który brutalnie jej zabrano podczas prawicowej dyktatury Franco. Niestety, manifestacja w Granadzie (a podejrzewam, że specjalnych różnic merytorycznych próżno szukać w przypadku podobnych wydarzeń w innych regionach Hiszpanii), zdominowana przez lewicowe bądź skrajnie lewicowe organizacje, stała się okazją do pokrzyczenia sobie dla ludzi, którzy o komunizmie – jak również o faszyzmie i rasizmie – nie mają bladego pojęcia. Jeżeli jednak mają już okazję uzasadnić jakoś swój udział – robią to mniej więcej tak:

- Dlaczego tu przyszliście?
- Aby zamanifestować przeciwko faszyzmowi i rasizmowi, które panoszą się w społeczeństwie.
- Ale mieszkamy przecież kraju demokratycznym?
- Niemcy też były demokratyczne, a urodził się tam Hitler.
- …

(pytałem ja, wypowiadał się Quique – człowiek z megafonem, członek Ludowej Partii Komunistycznej Andaluzji).

Slideshow z wydarzeń z 19. i 20. listopada:

czwartek, 22 października 2009

Eso pasa: LLUVIA EN ANDALUCÍA

IMG_7401
Granada, c/Recogidas 
20. października 2009, 00:48


Tej fotografii nie wykonał pilny alumn języka francuskiego,
tylko wręcz przeciwnie. Nie, żeby chodziło o, na przykład i broń Boże, niemiecki – tylko o niepilność.

W Andaluzji też czasem leje. To wspaniale, bo inaczej można by się zanudzić na śmierć – deszcz jest jak płyn do spryskiwaczy w samochodzie. Czasem aż się prosi przejechać wycieraczką po krysztale.

“Wtręt osobisty”:
Deszcz zawsze miał dla mnie ogromną wartość. Ten w mieście i ten w górach. Ten
w ciepłym pokoju, nad dymiącą zieloną herbatą, i ten w przytulnie klaustrofobicznym samochodzie. Deszcz oczyszcza. Deszcz nadaje nowy zapach. Deszcz pada, spada, opada, spływa, opływa, kapie, leje, zacina, chlupie, chlapie, ochlapuje, mży, wyprowadza z równowagi, przesiąka przez wielowarstwowe laminaty (tzw. goreteksowa ściema) i grube, skórzane buciory.
Trochę się bałem, że w Granadzie mogę za nim zatęsknić. Na szczęście czasem daje o sobie znać. I wyrywa z domu pół godziny po północy, znad tabel koniugacji
i słowników internetowych; znad notatek językowych.
Przy okazji demoluje łazienkę i maluje koncentryczne wzory na kuchennym suficie. Deszcz to prawdziwy artysta.

piątek, 3 lipca 2009

HOSPITALITY IN GRANADA

 

marcelo

Granada, 30. czerwca 2009, 15:16

“Nie wiem, co ja bym bez ciebie zrobił” to oczywiście banał. Niestety (dlatego, że jest banałem), najlepiej wyraża potrzebę podziękowania za to, co zrobił Marcelo.

Ten niewysoki mężczyzna o arabskich rysach i bardzo szerokim uśmiechu jest doktorantem na Wydziale Matematyki Uniwersytetu w Grenadzie. Trudno nie zorientować się, jakiej jest narodowości – pokój gościnny w jego andaluzyjskim mieszkaniu pełen jest chilijskich akcentów.

Przenocował mnie, nakarmił i na dokładkę powiedział, że jego mieszkanie to od teraz także mój dom. Dom, który dzieli z Sonią i jej chłopakiem (Sonia jest Francuzką
i bardzo “polsko” mówi po hiszpańsku… jeżeli wiadomo, co mam na myśli). Niewątpliwie ma się ochotę zajrzeć tam znów.

czwartek, 4 czerwca 2009

USTNY

400_matura_fifi_wyniki Katowice, II LO
środa, 27. maja 2009 r., 14:05

Fifi wygląda, jak gdyby miała za chwilę przespacerować się po deptaku –
a przecież w napięciu oczekuje na wyniki ustnej matury!

Są w strategicznej, że się tak wyrażę, dupie, ci, którzy zdają egzaminy ustne
w pierwszej kolejności, bądź jako pierwsi po kolejnych ogłoszeniach wyników. Muszą bowiem czekać na wynik swojej próby po dwie-trzy godziny. Kto to widział, żeby zmęczoną życiem młodzież trzymać godzinami w niepewności, no kto?

Nie polecam jednakowoż popijania widocznych na zdjęciu napojów w bezpośredniej perspektywie egzaminu; działanie moczopędne tauryny może bowiem negatywnie wpłynąć na radzenie sobie ze stresem w starciu z egzaminatorem, nie wspominając
o poważniejszych konsekwencjach.

POKÓJ Z WIDOKIEM NA MORZE…

…złomu.
zlom_18zlom_20zlom_19
Bieruń, Kopalnia "Piast"
sobota, 23. maja 2009 r., 11:10

Nowocześnie wyposażone, skomputeryzowane biura niekoniecznie mieszczą się
w szklanych biurowcach. Większość firm świadczących usługi spółkom węglowym, choć z samym wydobyciem mogą mieć niewiele wspólnego, rezyduje przy kopalniach.

Jeżeli firma jest dość pechowa, to trafia do pomieszczeń wymagających co najmniej przemalowania.

A jeśli firma ma całkowicie przechlapane, trafia do pomieszczeń wymagających remontu, na najdalszych peryferiach kopalnianych rubieży, sklejonych z halą – której główną zawartością jest rdza – a której okna, będące jednocześnie ścianami wspomnianych biur, pokrywa trzycentymetrowy syf.

Obrazu dopełnia widok z okna (por. zdjęcia). Chyba, że ktoś lubi klimat industrial. Wtedy trafia do prawdziwego doczesnego raju.

piątek, 8 maja 2009

Patetycznie: ZNAD MLECZNEJ ZUPY W DOJRZAŁOŚĆ

r_rano_matura-1 copy Tychy, dom ałtora
wtorek, 5. maja 2009 r., 7:03

Śniadanie – zjedzone; dowód – jest; długopisy – chyba piszą; klucze – a, wezmę; poodrywane rożki kartek z kalendarza – to dziś…
Byłoby znacznie bardziej symbolicznie, gdyby wykonano tę fotografię dzień wcześniej,
4. maja, w pierwszy maturalny poranek. Tak się jednak nie stało, trudno teraz mówić – dlaczego; gadanie o wynikach egzaminu przed ich opublikowaniem nie ma sensu (a samego ałtora doprowadza do szewskiej pasji).

Niedługo będzie po wszystkim i przyjdzie upragniony czerwiec. Następnie nadejdzie trochę mniej upragniony dzień 30. czerwca, znany szerzej jako "Dzień Sądu" (ang. Dżadżment Dej). End God help as ol…

wtorek, 14 kwietnia 2009

ODA DO MALARSTWA / znajdź pięć różnic

lewa strona: Mediolan, ok. 1483-1490, przez: Da Vinci, Leonardo
prawa strona: Katowice, mieszkanie Palladów, niedziela, 1. lutego 2009 r., 00:29


Najbardziej szacowne almanachy fotografii, najbardziej sędziwi mentorzy tej sztuki - wszyscy powtarzają: chcesz robić dobre zdjęcia, podpatruj malarzy, studiuj obrazy mistrzów.
I słusznie mówią! Wystarczy zobaczyć czasem choć jeden porządny obraz, by spojrzenie geniusza pędzla pozwoliło domorosłemu fotografowi stworzyć wyśmienite dzieło na obraz i podobieństwo.
Będąc samemu doskonałym przykładem powyższego merytorycznego mariażu sztuk, składam panu Leonardowi hołd i udowadniam, jak dobrze jest pamiętać o dawnych mistrzach.

Na fali prac nad klasowym tableau, po raz drugi serdecznie pozdrawiam Marię x]

poniedziałek, 13 kwietnia 2009

ŚMIECH POZOSTANIE


Katowice, dom Palladów
niedziela, 5. kwietnia 2009, 18:42


Nic innego, tylko tłumione parskanie śmiechem dobywać się będzie z naszych absolwenckich wizerunków.


To jeśli chodzi o doznania tych, którzy będą wgapiać się w nasze tableau. Tableau za jakiś czas zawiśnie na korytarzu II LO w Katowicach, a już ja się postaram, żeby robiło odpowiednie wrażenie. Zresztą jest nas trzy sztuki z tego zespołu, który się będzie postarawywał o należycie parsknięty, absolwencki wizerunek. Klasa dwujęzyczna z językiem hiszpańskim, 2005-2009, to brzmi dumnie.

NIE!
To brzmi śmiesznie! Śmiesznie! Śmiech, rechot, chichot!

Tak, mniej więcej, będą wyglądały te fotografie. Uprasza się o wyrozumiałość, ta powyżej to jedynie próbka z nie do końca poważnej 'sesji'. Mario, nie obrazisz się...?

niedziela, 12 kwietnia 2009

MA-TU-RA

Tychy, dom ałtora
niedziela, 8. lutego 2009, 20:48


...to bzdura!


Ale:
Nie bez powodu minęłoby jutro okrągluśkie 10 miesięcy od ostatniej publikacji (słowo "notka" wydaje mi się za mało pretensjonalne). Jak widać, nie minie.

Gdyby ktoś pytał o powody milczenia-jak-grób, to - idąc na łatwiznę - powiem, że matura. Oczywiście, że to nie wymówka, ale czy kogoś to wzrusza?

No to, żeby poprzeć to przebrzydłe 'iście' na łatwiznę jakimś dowodem, łaskawie dorzucam kolejną znakomitą fotografię mojego autorstwa; przyznają Państwo, że klimat przygotowań maturalnych ilustruje perfekcyjnie.

Przy okazji - zapraszam na zdecydowanie bardziej internaszynal bloga, będącego, rzecz jasna, szalenie ciekawym fotoprojektem: LATAJĄCE RZECZY