czwartek, 22 października 2009

Eso pasa: LLUVIA EN ANDALUCÍA

IMG_7401
Granada, c/Recogidas 
20. października 2009, 00:48


Tej fotografii nie wykonał pilny alumn języka francuskiego,
tylko wręcz przeciwnie. Nie, żeby chodziło o, na przykład i broń Boże, niemiecki – tylko o niepilność.

W Andaluzji też czasem leje. To wspaniale, bo inaczej można by się zanudzić na śmierć – deszcz jest jak płyn do spryskiwaczy w samochodzie. Czasem aż się prosi przejechać wycieraczką po krysztale.

“Wtręt osobisty”:
Deszcz zawsze miał dla mnie ogromną wartość. Ten w mieście i ten w górach. Ten
w ciepłym pokoju, nad dymiącą zieloną herbatą, i ten w przytulnie klaustrofobicznym samochodzie. Deszcz oczyszcza. Deszcz nadaje nowy zapach. Deszcz pada, spada, opada, spływa, opływa, kapie, leje, zacina, chlupie, chlapie, ochlapuje, mży, wyprowadza z równowagi, przesiąka przez wielowarstwowe laminaty (tzw. goreteksowa ściema) i grube, skórzane buciory.
Trochę się bałem, że w Granadzie mogę za nim zatęsknić. Na szczęście czasem daje o sobie znać. I wyrywa z domu pół godziny po północy, znad tabel koniugacji
i słowników internetowych; znad notatek językowych.
Przy okazji demoluje łazienkę i maluje koncentryczne wzory na kuchennym suficie. Deszcz to prawdziwy artysta.

2 komentarze:

  1. La lluvia cae, limpia, borra, como tú dices. Me gusta. Pero siempre me deja una sensación extraña, de tristeza o nostalgia. Creo que no sólo cala en la tierra sino dentro de las personas. Sobre todo dentro de los que en un día como ayer escribieron sobre ella y quizá lloraron. Pero de verdad, no metafóricamente.

    "Samotność jest jak deszcz"

    OdpowiedzUsuń
  2. a propos, przeczytaj sobie 'Monolog Izabeli patrzącej na deszcz w Macondo' Marqueza ;)

    OdpowiedzUsuń