
Bieruń, hala II LO
wtorek, 12. lutego 2008, 22:01
Ten facet po lewej ma prawie 45 lat i co wtorek wieczorem biega za piłką. W gronie o 10, 20 lat młodszych kolegów. Wraz ze swoim 18-letnim synem. Między synem a kolegami różnica jest taka, że ci drudzy często nie wiedzą, że kiwa ich o połowę starszy gość.
Po meczu do szatni i pod prysznic – ale zanim co, trzeba złapać oddech po 1,5 godziny wyczerpującego spotkania. Nikt nie wie, jaki był wynik – kto by się przejmował takimi bzdurami?
Za tydzień też gram z ojcem w nogę.
No to się dopiero nazywa "zgranie" w rodzinie :)
OdpowiedzUsuńwow... szkoda, że mimo wszystko niewiele jest ojców którzy regularnie robią coś ze swoimi dziećmi....przykre ale prawdziwe. Gratuluję super-taty :)
OdpowiedzUsuńHm. Tata nigdzie mnie nie ciągnął. Koledzy go namówili na halówkę, a po paru miesiącach grania spytał, czy bym nie chciał pograć z nimi;)
OdpowiedzUsuń